Bezpieczna jazda - ciąg dalszy

Sprowadzony mercedes z USA, w stanie niemal fabrycznie nowym. Cena dość przystępna, zdjęcia i przegląd silnika wskazywały na brak jakichkolwiek usterek czy wad fabrycznych. W Polsce kolejny przegląd, wizyta w warsztacie, sprawdzenie elektroniki - wszystko w idealnym porządku. Samochód ten miał być - i był - prezentem na dwudzieste urodziny pewnego syna pewnej bogatej i ważnej persony - nazwisk nie podajemy, gdyż to nie o to tu chodzi.

Okazało się bowiem, że był to ostatni już prezent w życiu naszego młodzieńca. Jakieś kilkanaście minut po pierwszym uruchomieniu silnika jego klatka piersiowa została zmiażdżona, a kręgosłup niemal wystrzelił przez szyję. Nie zapięte pasy bezpieczeństwa, prędkość na liczniku powyżej 200 kilometrów na godzinę. Utwardzana, nie asfaltowana droga i ostry zakręt. Badanie krwi wykazało 0.8 promila alkoholu we krwi, do tego wysokie stężenie marihuany i kokainy - słowem dobra impreza była.

W tym wypadku udział brał jedynie ów mercedes i przydrożne, 45 - letnie drzewo, które nie jeden wypadek już widziało i niejeden wypadek przeżyło. Chociaż zapewne pierwszy raz brało w nim udział tak drogie i ekskluzywne auto, jak ten prezent urodzinowy za ponad milion złotych.

 
Valid XHTML and CSS.