| Auta refleksje własne |
|
Tekst ten jest przewidziany na piętnaście akapitów - skoro napisałem już trzynaście, to pozostają mi jeszcze tylko dwa. Pewnie się zastanawiacie po co o tym piszę, prawda? Otóż dlatego, ze mam już lekko dosyć tego tematu. Prawda jest bowiem taka, że nie mam nawet najbladszego pojęcia o motoryzacji - silnik samochodu widziałem jakiś dwa, może trzy razy w życiu. A kwestie formalno - prawne związane z hasłem sprowadzanie samochodów z USA interesują mnie tyle samo, co przegląd wszelkich umów międzynarodowych z Albanią, ratyfikowanych przez Polskę w ostatnich dwudziestu latach - możecie mi wierzyć, że wcale, powtarzam wcale, nie uważam tego tematu za zabawny i pasjonujący. A wszelkiej maści prawnicy i historycy lubujący się w "badaniu" takich kwestii są dla mnie wykolejeńcami, dewiantami. Aha - każdy akapit musi mieć także nieszczęsne tysiąc dwieście znaków lub więcej, najważniejsze, aby nie było mniej. Wiem, to wcale nie dużo, piszę się je przez góra 3 minuty, ale zapominacie o przypadku takim jak ja - ja dziś napisałem ich już kilkadziesiąt. Oczywiście całe to narzekania ma na celu jedynie zabicie czasu i nabicie wystarczającej liczby znaków. Co - mówię o tym głośno - właśnie się udało. |