Anegdoty motoryzacyjne

Ostatnio popularność zdobywają quady z USA. Dla niewiedzących - różnią się one od wszystkich innych monstrualnym silnikiem (co wcale nie przekłada się na osiągi) i gigantycznym zużyciem paliwa - jak zresztą wszystko (nie wyłączając roweru). Dotyczy to zwłaszcza młodych chłopców (bez skojarzeń proszę), w wieku komunijnym, które dostają takie cuda w prezencie. Równocześnie mamy coraz więcej doniesień o rozmaitych kolizjach i poważniejszych wypadkach z udziałem takich nieletnich kierowców.

Pewien zapobiegliwy (choć nie na tyle by pozostać przy przysłowiowym zegarku) ojciec - już po wręczeniu rzeczonego prezentu swemu synkowi - postanowił dać mu na początek lekcje jazdy. Zaczął nietypowo, bowiem zaznajomił go - w ciągu dwudniowego seminarium - z przepisami ruchu drogowego, które malec wcale pojętnie przyswoił. Następnie wspólnie odczytali instrukcję, przyjrzeli się silnikowi, omówili całą mechanikę. Wreszcie doszło do momentu kulminacyjnego - rozochocony już tym oczekiwaniem ojciec wskoczył na byka, znaczy się quada i wystartował.

Pech chciał - jak mówi ojciec lub też jego brak jakiegokolwiek wyczucia i obycia z pojazdami - jak mówili bezpośredni obserwatorzy zdarzenia, że pojazd wyskoczył z przysłowiowego kopyta, lądując w najbliższym rowie.

 
Valid XHTML and CSS.